Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

19 lipca 2018

"Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo - recenzja



"Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty."

28 czerwca 2018

"Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes recenzja


Niektórzy uważają, że seria autorstwa Jojo Moyes opowiadająca o perypetiach Lou Clark powinna skończyć się na pierwszej części. Rzeczywiście, "Zanim się pojawiłeś" można traktować jako odrębną historię, ze względu na to, że w kolejnych częściach nie pojawia się postać Willa, wokół którego kręci się większość fabuły. "Kiedy odszedłeś" kupiłam z ciekawości, a również dlatego, że poprzednia część podobała mi się równie bardzo jak ekranizacja. 

22 października 2017

"Nocny film" recenzja


 "Powieść tak mroczna, jak myśli młodej kobiety, która nocą rzuca się do opuszczonego szybu windy towarowej.
Historia, w której nie ma ani jednego kłamstwa, ale nie ma też jednej prawdy.
Książka, która nie kończy się między okładkami, ale kryje treści, do których dotrą tylko wytrwali.
Intensywna, pochłaniająca, doskonała
Historia dziennikarza śledczego ogarniętego obsesją na punkcie zagadkowego zabójstwa córki filmowego geniusza żyjącego od lat w nieznanym odosobnieniu.

  W wilgotną październikową noc w opuszczonym magazynie na dolnym Manhattanie zostaje odnalezione ciało pięknej młodej Ashley Cordovy. Choć jej śmierć zostaje z miejsca uznana za samobójstwo, doświadczony detektyw śledczy Scott McGrath podejrzewa inną przyczynę zgonu. Badając dziwne okoliczności śmierci dziewczyny i próbując dowiedzieć się czegoś o jej życiu, McGrath staje twarzą w twarz z dziedzictwem jej ojca – Stanislasa Cordovy, legendarnego otoczonego aurą tajemnicy, reżysera kultowych horrorów, którego nikt nie widział od ponad trzydziestu lat. Choć o filmach Cordovy napisano wiele, jego samego zawsze skrywał cień. W opinii dziennikarza kolejna śmierć w tej przeklętej rodzinie nie jest przypadkiem. Wiedziony ciekawością, potrzebą poznania prawdy, ale także zemsty McGrath pogrąża się coraz bardziej w niesamowitym, hipnotyzującym świecie wykreowanym przez diabolicznego reżysera. Ostatnim razem, gdy był blisko zdemaskowania Cordovy, utracił rodzinę i pracę. Teraz ryzykuje znacznie więcej…"



  Co to byłą za książka!  Jeden z lepszych kryminałów jakie czytałam. Autorka genialne obmyśliła całą historię, wszystko pięknie łączy się w całość i nie nudzi nas do samego końca. Przyznam szczerze, że czytając tę powieść czułam czasami lekki niepokój, jednocześnie chciałam odpocząć od tej mrocznej historii, a zarazem nie mogłam się odciągnąć. Książa jest bardzo długa, ale warta przeczytania. Każda z postaci wykreowanych przez autorkę wnosi coś nowego, ciekawego. Tutaj nie ma nudnych wątków i gdy już się wydaje, że całą zagadka zostaje rozwikłana, nagle końcówka na nowo nas zaskakuje. Historia o dziennikarzu śledczym, zajmującym się sprawą Cordovy, to coś dla osób, które lubią mroczne powieści, pełne nierozwikłanych zagadek i tajemnic.




16 kwietnia 2017

"Szkoła wdzięku Madame Chic" - recenzja


" W japonkach do teatru? W naszym zwariowanym, pędzącym z zawrotną prędkością świecie zbyt wiele rzeczy uchodzi na sucho, a przecież elegancja i dobre maniery to rzecz ponadczasowa i warto je kultywować. Madame Chic, paryska mentorka Jennifer, była nie tylko wyrocznią stylu, ale i ucieleśnieniem wytworności w kontaktach z innymi osobami. Emanował z niej kojący spokój, a opanowanie i takt stanowiły jej najsilniejszą broń w trudnych chwilach.
 Biorąc ją za wzór, amerykańska autorka udowadnia, że odpowiednio dobrany strój, właściwa postawa, uprzejmość, gościnność czy elokwencja współtworzą wdzięk osobisty i bardziej niż markowe ubrania czy kosztowna biżuteria budują nasz obraz w oczach innych ludzi. Ten uroczy, napisany z humorem i ujmującym wdziękiem poradnik stanowi niewyczerpane źródło porad i inspiracji na każdą okazję."

  Tę książkę dostałam już dosyć dawno od rodziców, jednak dopiero teraz postanowiłam coś o niej napisać. Jest to poradnik, który ma nas nauczyć dobrego stylu oraz zachowania w różnych okolicznościach. Książka nie jest długa, dlatego przeczytanie jej zajęło mi bardzo mało czasu. Uważam, że powinna spodobać się każdej kobiecie, szczególnie jeżeli chce ona coś w sobie zmienić. Wydaje mi się, że jestem dosyć dobrze wychowaną osobą, jednak po skończeniu "Madame Chic" zapragnęłam być 100% damą, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji i stylowo wyjść z opresji. Uświadomiłam sobie też kilka rzeczy związanych z naszym myśleniem i naszą samooceną. Jest to idealna pozycja dla wielbicielek mody, jak i czytelniczek, które nie są za bardzo obyte z tym tematem. P0lecam!

19 marca 2017

Hygge. Duńska sztuka szczęścia


  "Jedno niepozorne słowo wyraża to, co naprawdę liczy się w życiu. Hygge.
  Hygge to słowo określające filozofię życia, która czyni Duńczyków najszczęśliwszym narodem na świecie. Nie ma odpowiednika w języku polskim, a opisuje chwile szczęścia, ciepła i bliskości, które możemy odnaleźć w najzwyklejszych sytuacjach.
  Wszyscy instynktownie rozpoznajemy uczucie hygge. Pojawia się, kiedy przybierasz ulubioną pozycję na kanapie z ciekawą książką albo jesz pyszny posiłek z cudownymi przyjaciółmi. Nie wszyscy jednak potrafimy wygospodarować czas na takie momenty.
  Ta piękna, autentyczna książka o hygge Marie Tourell Søderberg pokaże Ci, że hygge tak naprawdę można znaleźć wszędzie, jeśli się tylko wie, jak szukać. Bo hygge przenika wszystkie aspekty naszej codzienności: od wystroju wnętrz po gotowanie.
  Dzięki tej książce nauczysz się wymawiać, odnajdywać i tworzyć hygge. Docenisz znaczenie tych momentów i zrozumiesz, dlaczego we współczesnym zabieganym świecie tak ważne jest umieć się na chwilę wyłączyć i znaleźć czas na hygge."

   Bardzo ucieszyłam się, gdy dostałam tę książkę, ponieważ do niedawna był na nią wielki szał. Jeżeli ktoś się uprze, można ją  przeczytać w godzinę,  jednak ja podzieliłam sobie tę lekturę na dwa wieczory. Mimo, iż ta książka nie wnosi szczególnie nic nowego do mojego życia, to bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Jednak od dawna wiedziałam co to jest uczucie "hygge", tylko nie nadawałam temu nazwy. Podobały mi się krótkie historie ludzi, którzy nawet jeśli spotkało ich coś przykrego, w małych rzeczach czy czynnościach potrafili odnaleźć szczęście i dzielić się nim z innymi. Znalazło się tam również trochę przepisów, więc jeżeli ktoś z Was uwielbia gotować, to zachęcam do lektury.
   Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Oczywiście na okładkę. Książa jest pięknie wydana, przyciąga spojrzenie i nie dziwię się, że znalazła się w rękach tak wielu osób. Mimo, iż nie powinno oceniać się książki po okładce, tutaj odgrywa ona jedną z głównych  ról. Jeżeli lubicie spokojne wieczory z kubkiem herbaty i zapaloną świeczką, ta lektura będzie idealną pozycją dla Was. Mimo, iż nie wniosła nic do mojego życia, to przypomniała mi jak ważne w życie są chwile spędzone z rodziną i osobami, które są dla nas ważne. 



19 kwietnia 2016

Camilla Lackberg - "Kamieniarz" recenzja


  Twórczość Camilli Lackberg od pewnego czasu jest mi dobrze znana, dlatego gdy mam okazję sięgnąć po jedną z jej powieści zawsze to robię. Szwedzka autorka po raz kolejny wprowadza nas w świat Ericki i Patrika Hedströma. Tym razem sprawa dotyczy brutalnie zamordowanej dziewczynki, wyłowionej przez miejscowego rybaka z morza.  Czy Patrikowi uda się rozwikłać zagadkę? Czy rodzina pogodzi się ze śmiercią córki? Kto dopuścił się tak strasznego czynu i jaki miał cel? Wszystkiego dowiecie się czytając "Kamieniarza".
  Powieść jest pełna zwrotów akcji, a końcówka jak zawsze zaskakuje. Książki Camilli z każdą kolejną częścią stają się coraz lepsze, coraz bardziej zagadkowe. Sięgając po nie odpływam w inny świat, zagłębiam się w historie w nich zawarte i przez cały ten czas jestem odizolowana od otaczającego mnie życia codziennego. Liczy się tylko zagadka, która wymaga odpowiedniej ingerencji policji oraz dokładnego przemyślenia. Wszystko to znajdziecie w całej serii jednej z moich ulubionych pisarek.




6 kwietnia 2016

Paula Hawkins - "Dziewczyna z pociągu" recenzja



  O tej książce słyszałam wiele pozytywnych opinii. W końcu zaczęłam czytać recenzje w internecie i zastanawiać się nad jej kupnem, czego w końcu dokonałam. Historia zainteresowała mnie od samego początku, do gustu przypadł mi też styl pisania autorki oraz forma tejże lektury. Paula Hawkins idealnie odzwierciedla uczucia bohaterów oraz w ciekawy sposób obrazuje spojrzenia różnych osób na jedną sytuację. "Dziewczynę z pociągu" czyta się szybko i lekko. Myślę, że nawet zwolennik innych gatunków literackich z przyjemnością zagłębi się w tę pozycję. Mimo, iż uważam, że nie jest to najlepszy kryminał jaki w życiu przeczytałam, gorąco polecam - Wasz mol książkowy - Nela.


15 marca 2016

Recenzja książki - "Christine" Stephen KIng



"To była miłość od pierwszego wejrzenia. Siedemnastoletni Arnie Cunningham zobaczył Christine i zdecydował, że musi ona należeć do niego. Zafascynowany, nie słuchał ostrzeżeń najlepszego przyjaciela ani swojej dziewczyny, która go w końcu opuściła, pokonana przez rywalkę. Rodzice, nauczyciele i wrogowie Arniego przekonali się, co znaczy stanąć na drodze mściwej i bezlitosnej Christine. Bo Christine to nie kobieta. To siejący zło i śmierć Plymouth fury rocznik 1958, samochód widmo. "

  Nie wiedziałam, czego mam się po tej książce spodziewać.  Historia nie wydała mi się ciekawa, jednak wiedziałam, że Stephen King to bardzo dobry autor, dlatego postanowiłam ją przeczytać.  Nie zawiodłam się! Naprawdę mnie wciągnęła i muszę przyznać, że momentami nawet przeraziła (jak to na horror przystało).   
  Jest to opowieść o niezwykłej miłości, która nie tyczy się jednak relacji damsko - męskich. Dla Arnie'go kupno samochodu było przełomowym momentem w życiu. Zaszło w nim wiele zmian dotyczących wyglądu, fryzury, a nawet stylu życia, który nie jest aprobowany przez jego rodzinę, przyjaciół, a także dziewczynę. Jak zakończy się ta pełna napięć i zwrotów akcji historia? Polecam sięgnąć po tę książkę, a na pewno się przekonacie. 

14 lutego 2016

Stephen King - "Znalezione nie kradzione" recenzja


„Pobudka, geniuszu” – tymi niepokojącymi słowami zaczyna się opowieść o psychopatycznym czytelniku, którego literatura popycha do zbrodni.
Geniuszem jest John Rothstein, autor porównywany z J.D. Salingerem, twórca słynnej postaci Jimmy’ego Golda, który jednak od kilku dekad nie wydał żadnej książki. Czytelnikiem – Morris Bellamy, wściekły nie tylko o to, że jego ulubiony autor przestał publikować nowe powieści, lecz także dlatego, że sprzedał nonkonformistyczną postać Jimmy’ego Golda dla zysków z reklam. Morris wymierza Rothsteinowi karę najdotkliwszą z możliwych. Zabija go i opróżnia jego sejf z gotówki. Kradnie też notesy zawierające co najmniej jedną niewydaną jeszcze powieść z Goldem. Morris ukrywa swój skarb, po czym za inne przestępstwo trafia do więzienia.

Kilka dekad później chłopiec o nazwisku Pete Sauberg znajduje ukryty łup Bellamy’ego. Teraz Bill Hodges, Holly Gibney i Jerome Robinson muszą ratować chłopca i jego rodzinę przed mściwym Morrisem, który po trzydziestu pięciu latach, ogarnięty jeszcze większym obłędem, wychodzi na wolność."

Jest to dopiero druga przeczytana przeze mnie książka Stephena Kinga.  Słyszałam o niej wiele dobrych recenzji,  jednak sama nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Kiedy w końcu zabrałam się za jej czytanie, całkowicie mnie pochłonęła!  Dużo akcji, niebezpieczeństw, przygód... czyli wszystkiego, co lubię najbardziej.  Z tego co mi wiadomo, jest to druga część trylogii "Pan Mercedes".  Jeżeli jesteście ze mną dłużej, to pewnie wiecie, że często zdarza mi się nie czytać części po kolei, co nie zawsze jest fajne i można się nieźle pogubić.  Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się nadrobić pierwszą część i spodoba mi się ona tak samo jak "Znalezione nie kradzione".